Wyjątkowo udana wycieczka :) Może nie było zbyt ciepło ale za to nie padało.
Zadanie, które należało wykonać to: przeprowadzić rowery z W-wy na wieś wykorzystując ścieżki rowerowe w mieście :)
Z rzeczy śmiesznych: okazuje się, że istnieje choroba zwana velopontifobią, charakteryzująca się strachem przed przemieszczaniem się po moście na rowerze. Stwierdzono już dwa przypadki tej choroby.
Prawdziwa wiosenna pogoda. Celem było dojechanie do parku w Wilanowie. Niestety... do Wilanowa prowadzi ścieżka ale na teren parku nie wolno wprowadzać rowerów. Bardzo sprytnie.
Szkoda, że Aga nie miała już sił i nie chciała się pokręcić po górce szczęśliwickiej :)
Wesoła wycieczka na ul. Wirażową w celu pooglądania startujących samolotów. Nie chciały w ogóle kołować na pas startowy... ale przeczekaliśmy i w końcu 2 wystartowały.
Zdjęć niestety nie ma bo Aga bała się, że nas ktoś zaaresztuje :)
Varia: chyba czas zmienić klocki hamulcowe; przestał mi działać licznik... a raczej "magnesiki" :D
Z zawodu programista. Trochę latam na paralotni, czasem się wspinam na ściankę. W weekendy, w ciepłe dni preferuję spokojne przejażdżki rowerowe.
Jak każdy lubię piwo ;)