Po Warszawce nocą
A rower działa mi coraz bardziej tragicznie.
Kółko ćwierka, tylny hamulec kwiczy i przerzutka nie schodzi na 8...
Przysłowiowe hovinko.
Cicha piasta miewa dobre strony, na ten przykład łosie się w puszczy nie płoszą, a i leśniczy nie myli dźwięku z piłą łańcuchową :))
mychol 12:22 środa, 7 maja 2008
Nie chcecie współpracować przy Tourze, to nie! :P
Pojadę sobie nad Wkrę, niby rok temu tam byłem, ale zepsułem aparat i nie mam fotek.
Kur** odpie**** się! Dobra piasta! :D Najlepsza! Niepowtarzalny dźwięk!
PatrykRy 10:16 środa, 7 maja 2008
Tylko trochę rozregulowałem wszystko :)
Tour de Zalew chyba nie wypali... znaczy ja chyba już nabrałem tężyzny fizycznej ;) ale Aga jeszcze za słaba...
No właśnie, dopiero co się puszyłeś nad pifffem, że przyinwestowałeś w najlepszą piastę świata za jakieś tysiące jednostek złota, a tu znowu coś nie działa? ;)
mychol 10:07 środa, 7 maja 2008
A tak swoją drogą, to wstępnie kombinuję nad jakąś łykendową przejażdżką, może by tak Tour de Zalew, hę? Byłoby kworum? :))